Dom św. Józefa

Zgromadzenie Sióstr św. Józefa z Cluny w Lublinie

Kwiat z dłoni

Kwiat z dłoni
Proszę narysować kontury dłoni dziecka lub skorzystać z linku https://as2.ftcdn.net/jpg/01/35/61/05/500_F_135610523_ZTo3b9x8d9Q32yapV3nisrPHDDmEPxPo.jpg
Dłoń należy wyciąć oraz przygotować karton A4, papierowe kwiaty, listki, kokardki, klej. Zadaniem dziecka jest przeliczenie swoich paluszków oraz paluszków z papieru.
Dłoń należy przykleić na karton oraz ozdobić tak, aby paluszki wyglądały jak kwiatki.

Pytanie do dziecka: Z ilu kwiatów masz bukiet?

Proszę, aby dziecko pokolorowało kolorowankę „Moja rodzina”.
https://i.pinimg.com/originals/34/8c/a4/348ca46469d23cf34ef850c6db6eb0d4.jpg

Proszę, aby dziecko wykonało zadania z kart pracy w poniższym linku
https://cloud6i.edupage.org/cloud?z%3AJieFLhntebuSl7Y%2FTpxWFra%2F6ahoDDQTDOz2UIL0j82j4ydqkz2n5uEyO12knUFL

https://lh3.googleusercontent.com/proxy/tEYC9w8trPezVzR7HtkGaN_8BO8oEkUD5290tKKcluy5ZtJRDMYkRyt9JcoIUSbCC-JE_kJItpStKD04vKPAQ3ljJ0fQ_eXjihiRDA

Zagadki

Ta czupryna na długim patyku
zmywa brud z podłogi szybko i bez krzyku. (mop)

Kawałek tkaniny skromnie na ciebie zerka.
Zetrze kurz szybciutko, bo to mała... (ścierka)

Co to za maszyna z nosem długim jak u słonia?
Zbierze paprochy, brud z dywanu pokona. (odkurzacz)

Leży obok drzwi, bez słowa, cichutko.
Gdy wytrzesz w nią buty, będzie czyściutko. (wycieraczka)

Te dwie siostry pracują zawsze w zgodzie.
Jedna zmiecie piach, wyrzuci go druga. (zmiotka i szufelka)

Na koniec zachęcam do zapoznania się z piosenką „ Moja wesoła rodzinka”.
https://www.youtube.com/watch?v=zC9jbgmeoLc

Pozdrawiam, Agata Stankiewicz 😊 
Komentarze

Wrażenia i uczucia

Wrażenia i uczucia
Dzień dobry
Kochane dzieci, proszę abyście wysłuchały opowiadania oraz z pomocą rodziców spróbujcie odpowiedzieć na pytania pod tekstem.

Co się wydarzyło w Pluszątkowie
Maria Rosińska
W Pluszątkowie różnie bywa. Raz jest smutno, a raz wesoło. Czasem panuje zgoda, a czasem wybuchają kłótnie. Pewnego razu przeżyły pluszątka bardzo dziwny dzień. Miały już wtedy pobudowane swoje domki i właśnie się w nich urządzały. Tylko Mucha, która nie mogła się jakoś zdecydować, gdzie sobie postawić domek, fruwała niespokojnie nad Pluszątkowem, napełniając całą osadę dokuczliwym bzykaniem. Wyszła przed domek Myszka. A Mucha, która w tej chwili przelatywała nad jej domkiem, sfrunęła błyskawicznie w dół i ugryzła Myszkę w nosek. – Ojej! – pisnęła Myszka i umilkła, bo właśnie stanął przed nią Kot.
– Zabrakło mi kretoniku na firaneczki do kuchni, a ty masz tyle różnokolorowych szmatek. Czy mogłabyś dać mi którąś? – zapytał. – Nie mam żadnych szmatek! – rozzłościła się Myszka. A rozzłościła się dlatego, że ją Mucha ugryzła w nosek. Wraca Kot do domu, a tu już przed progiem czeka Pies. – Przybijałem właśnie półkę – mówi – i zabrakło mi gwoździ. Zdaje się, że ty masz ich jeszcze sporo. Czy mógłbyś mi dać chociaż dwa? – Nie mam już gwoździ – burknął Kot i wszedł do domku. A burknął, bo był zły, że mu Myszka nie dała kretoniku. Wraca Pies do domu, a tu już przed domem czeka Prosiaczek. – Piec w mojej kuchni dymi – pokwikuje płaczliwie – gdybyś mi dał trochę gliny, może bym sobie jakoś poradził. – Nie mam gliny – warknął pies. A warknął tak, bo był zły, że mu Kot nie dał gwoździ. Wraca Prosiaczek do siebie, a tu przed progiem czeka Miś. – Zabrakło mi siana do wypchania poduszki – mówi. – Czy nie została ci przypadkiem zbyteczna garstka? – Ani źdźbło nie zostało! – fuknął prosiaczek. A fuknął tak, bo był zły, że mu Pies nie dał gliny. Wrócił Miś do siebie, usiadł z ponurą miną na progu. A księżyc, wycięty ze srebrnego pluszu i zawieszony nad Pluszątkowem na błękitnej nitce, odwrócił się teraz bokiem i wyglądał jak bardzo cienki rogalik. Minęło pół godziny, a potem godzina i Myszkę przestał boleć nosek. I zaraz sobie zaśpiewała piosenkę: – Tralala-tralala- tralala! Była to bardzo ładna piosenka i jak się ją śpiewało, nie można było się już złościć. Spojrzała Myszka na stół. A tam leżały kolorowe kretoniki. „O! Ten zielony w białe groszki będzie w sam raz dla Kotka – pomyślała – zaraz mu go zaniosę. Na pewno się ucieszy.” – Patrz, co znalazłam jeszcze wśród swoich szmatek – uśmiechnęła się. – Ten wzór nadaje się do okien w twojej kuchence. Chcesz, to zaraz spróbujemy, jak to będzie wyglądało? – i raz dwa zrobiła Kotkowi firaneczki. Myszka poszła do domu. Siedzi Kot w kuchni, patrzy na okno, na firanki. A właśnie obok okna wisiała półeczka. „Ach, prawda – przypomniał sobie – przecież Pies nie może przybić półki, bo nie ma gwoździ. Dlaczego mu ich nie dałem? Mnie już są niepotrzebne”. I prędko zaniósł Psu całą paczkę gwoździ. – Przynoszę wszystkie – powiedział – wybierz sobie, jakie ci są potrzebne, i weź parę na zapas. W gospodarstwie zawsze się przydadzą. Przybił Pies półkę nad kuchnią, ustawił na niej garnki i talerze. „Ach! – przypomniał sobie. – Przecież u Prosiaczka piec dymi! Może biedak nawet obiadu nie mógł ugotować? A ja mu nie dałem gliny. Ładny ze mnie sąsiad!” I zaraz pobiegł do Prosiaczka z dużą bryłą gliny. – Pokaż no ten piec! – zawołał od progu. – Aha, aha... – mówił, oglądając dokładnie. – Już widzę, co tu trzeba zrobić. Zaraz ci pomogę, to będzie prędzej. Przestał piec dymić i Prosiaczek ugotował kolację. No, teraz jeść i spać. I nagle przypomniał sobie Misia. Przecież Misiowi zabrakło siana do poduszki! – Ach! – krzyknął Prosiaczek. – Wart jestem, żeby mi natrzeć uszu! Zostawił kolację na stole. Pobiegł do komórki, chwycił wiązkę siana i popędził, aż się za nim kurzyło.
– Misiu! – mówi już w progu ze skruchą. – Misiu, nie gniewaj się! Nie wiem, co mi się stało, że ci tego siana nie dałem. Ufff! – tak się zasapałem... Ale to nic. Zaraz pomogę ci wypchać poduszkę! A gdy pachnąca sianem poducha leżała na tapczanie, Prosiaczek powiedział jeszcze: – Nie gniewasz się już na mnie, Misiu? – Ależ skąd! – zapewnił Miś, ściskając serdecznie Prosiaczka. I zaraz zrobiło się wesoło w całym Pluszątkowie. A księżyc wycięty ze srebrnego pluszu i zawieszony nad Pluszątkowem na błękitnej nitce, zwrócił się znowu przodem do Pluszątkowa i wyglądał teraz jak okrągła, pyzata bułeczka.

Pytania:
Kto mieszkał w Pluszątkowie?;
Co robiły pluszaki w swoim miasteczku?;
Jaka przygoda spotkała Myszkę?;
Czego potrzebował Kot, Pies, Prosiaczek, Miś?;
Kogo zwierzęta poprosiły o pomoc?;
Komu pomogła Myszka, komu pomógł Kot, Pies, Prosiaczek?;
Z jakiego powodu księżyc obrócił się znowu do Pluszątkowa?.

Proszę, aby dziecko na podstawie minek (link) nazwało emocje.
https://cdn.pixabay.com/photo/2019/10/03/09/59/drawing-4522856_960_720.jpg

Spróbujcie odpowiedzieć jakie uczucia towarzyszą dla naszego Gumisia (link) następnie pokolorujcie kredkami kolorowankę.
https://lh3.googleusercontent.com/proxy/yTyp3SI8_gBYTTOqlTL7ir4y4saciNoNHmeb81PshfYHw0DzpZZ6l1v24_r8efFJBJ41mwttm4grOjY5SS269mYl8W-qI3uwvvj9__T9COl6fUHCiD-il4B6l2qro-dvfYK6PRc8WK1uvDS7eeTm4ArbLQ

Smutna i wesoła muzyka
Proszę o przygotowanie białej oraz czarnej kartki (format A4).
Należy rozłożyć kartki na podłodze. Dziecko słucha muzyki naprzemiennie wesołej i smutnej. Gdy usłyszy wesołą muzykę tańczy na białej kartce, jednak gdy usłyszy smutną muzykę maszeruje po czarnej kartce.

Zachęcam do wspaniałej zabawy ruchowej (link). Zadaniem dziecka jest wykonanie ze swojego ciała dowolnej figury.
https://www.youtube.com/watch?v=gCm95D-9m2s

Proszę o wykonanie „kostki z emocjami” (link). Zachęcam do zabawy dowolnej kostką, nazywając pojawiające się emocje.
https://www.eprzedszkolaki.pl/thumbs/pdf_kostka_emocji_001.jpg

Zachęcam do wspaniałej zabawy ruchowej dla całej rodziny (link).
https://www.youtube.com/watch?v=i76ClBnx2Ik 

Pozdrawiam, Agata Stankiewicz 😊   
Komentarze

W krainie muzyki

Kochane dzieci

Proszę o wysłuchanie oraz zilustrowanie ruchem treść piosenki według poniższej instrukcji.
Kto się boi smoka?
sł. Małgorzata Nawrocka, muz. Michał Witecki

Kto się boi smoka,                                         (lornetka z dłoni, rozglądamy się)
może lis, a może foka?                                  (wskazujemy na prawą i lewą stronę)
Kto się boi smoka                                          (lornetka z dłoni, rozglądamy się)
i uciekać chce?                                              (bieg w miejscu)
Kto się boi smoka,                                         (lornetka z dłoni, rozglądamy się)
może lis, a może foka?                                  (wskazujemy na prawą i lewą stronę)
Kto się boi smoka?                                        (lornetka z dłoni, rozglądamy się)
Bo ja nie.                                                        (wskazujemy na siebie, zaprzeczamy głową)
Gdyby chciał księżniczkę pożreć na śniadanie,
to za karę potem lodów nie dostanie.
Kto się boi smoka...
Jeśli będzie dzieci straszył na spacerze,
to mu nie pozwolę jeździć na rowerze.
Kto się boi smoka...
Wychowanie smoka to niełatwa sprawa.
Kto dokona tego, ten dostanie brawa.
Kto się boi smoka...

Pytania:
Jaki jest smok?;
Z jakiego powodu można bać się smoka?;
Gdzie mieszkają smoki?;
Gdzie można je spotkać?;
Jak zachowuje się smok z piosenki?;
Co trzeba zrobić ze smokiem, aby nikt się go nie bał?.

Kolorowy smok – proszę aby dziecko okleiło smoka kolorowymi kulkami z bibuły.
W linku znajdziecie Państwo kontury smoka.
https://previews.123rf.com/images/spawn101/spawn1011703/spawn101170300395/74536456-ilustraci%C3%B3n-de-la-historieta-linda-del-beb%C3%A9-dragon-vector-eps-8-.jpg

Zachęcam do obejrzenia bajki edukacyjnej „Wizyta w szkole muzycznej - Poznajemy instrumenty”.
https://www.youtube.com/watch?v=f43qSH2Nq9w 

Rysujemy muzykę – proszę rozłożyć na stoliku duży karton papieru. Dziecko w obu dłoniach trzyma kredki i wykonuje koliste ruchy rękami
w rytm muzyki. Gdy muzyka jest powolna, rysuje duże koła, powoli wykonując ruchy, kiedy muzyka przyspiesza, ruchy rąk także przyspieszają, więc koła robią się coraz mniejsze.
Po zakończeniu zachęcam do wspólnego oglądania powstałej pracy.

Kochane dzieci, wysłuchajcie uważnie opowiadania oraz spróbujcie z pomocą rodziców odpowiedzieć na poniższe pytania.

Leśne dźwięki (Tomasz Kruczek)

Dzisiaj przed przedszkolem czekał na nas wielki biały autobus. Wszyscy byliśmy bardzo podekscytowani, bo mieliśmy pojechać na wycieczkę do lasu! Do prawdziwej leśniczówki! Było bardzo ciepło i słonecznie, a każde dziecko miało ze sobą plecak z jedzeniem i piciem. Trochę to trwało, zanim wszyscy weszliśmy do autobusu, bo ciągle komuś chciało się pójść do łazienki i pani śmiała się z panem kierowcą, że chyba do wieczora nie ruszymy. Ale wreszcie autobus ruszył, a my wszyscy zaczęliśmy machać na pożegnanie rodzicom! A rodzice też machali do nas. I nagle zrobiło mi się trochę smutno od tych wszystkich pożegnań. – Przecież jedziemy tylko na kilka godzin – szepnął na pocieszenie schowany w kieszeni mojego plecaka szmaciany lis – zobaczysz, w lesie jest bardzo ładnie. To będzie wspaniała przygoda! Tego lisa uszyła mi ciocia. Jest zrobiony z rudego i białego materiału, a oczy ma z guzików. Bardzo go lubię. Specjalnie wziąłem go ze sobą do lasu. Przecież lisy mieszkają w lesie, więc kiedy pani wczoraj powiedziała, że możemy wziąć ze sobą tylko jedną małą zabawkę, od razu o nim pomyślałem. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, okazało się, że pan leśniczy mieszka w ślicznym drewnianym domu tuż przy lesie.
Najpierw pan leśniczy oprowadził nas po swoim domu, po leśniczówce. Było tam mnóstwo zdjęć i szklane półki z różnymi rodzajami szyszek, i wielkie rogi, które, jak się dowiedzieliśmy, zgubił jeleń, bo jelenie gubią swoje rogi. Było też sporo gablot z owadami, wielkimi żukami i pająkami, a Małgosia się rozpłakała i powiedziała, że się boi pająków i szybko wyszliśmy na zewnątrz. A tam spotkała nas wielka niespodzianka, bo koło domu była zagroda, w której mieszkały leśne zwierzęta. Były tam sarny, lisy, wiewiórki, a nawet sowa i kruki. – Te wszystkie zwierzęta znalazłem ranne w lesie i teraz mieszkają w moim przydomowym szpitalu. Jak wyzdrowieją, wrócą do lasu – powiedział leśniczy, a my nie mogliśmy się napatrzeć na te zwierzęta. – Hej! Hej! Tu jestem – wołał szmaciany lis do swoich prawdziwych lisich kolegów, a oni patrzyli na niego bardzo zaciekawieni. – A teraz pójdziemy do lasu. Pamiętajcie o jednym – powiedział leśniczy – w lesie nie należy krzyczeć. – Dlaczego? – spytał Wojtek. – Bo w lesie mieszka mnóstwo różnych stworzeń – powiedział pan leśniczy – i nie wolno ich niepokoić, a poza tym, jeśli będziecie krzyczeć, to nie usłyszycie, co las ma wam do powiedzenia. – To las mówi? – spytała Zosia. Ale pan leśniczy nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się do nas tajemniczo i przyłożył palec do ust na znak, że mamy być cicho. Poszliśmy więc za panem leśniczym do lasu. Szliśmy wąską ścieżką pełną szyszek i igliwia. Wszędzie było pełno bardzo wysokich drzew i bardzo zielonych maleńkich krzaczków. Po chwili okazało się, że nie udaje nam się być całkiem cicho. Wszyscy zaczęliśmy rozmawiać. – Co to za małe krzaczki? – spytała Tola. – To krzaki jagód – powiedział leśniczy – za kilka miesięcy będzie tu całe mnóstwo pysznych jagód. A jeszcze później pojawią się grzyby. – Lubię jagody – powiedział Maciej – a najbardziej zupę jagodową. Ojej, nagle zachciało mi się zupy jagodowej! – Na to trzeba jeszcze poczekać – zaśmiała się pani woźna, która także pojechała z nami na wycieczkę. – A teraz może posłuchamy, co ma nam las do powiedzenia – szepnął leśniczy i zaprowadził nas na małą polankę, gdzie stały ławki zrobione z drewna. – Proszę! Musicie być zupełnie, ale to zupełnie cicho – szepnął – jak Indianie na podchodach. Wiecie co? Wcale nie jest łatwo siedzieć cicho! Zawsze się chce coś powiedzieć, o coś spytać. Zwykle jak się siedzi cicho, to szybko zaczyna się strasznie nudzić, bo nic się nie dzieje. Ale tu w lesie było zupełnie inaczej. Działo się bardzo dużo. Kiedy tylko przestaliśmy rozmawiać, usłyszeliśmy, że tak naprawdę w lesie jest bardzo głośno. – Pi, pi! Pi, pi! Tril! Tril! Ti, tu! Ti, tu! – śpiewały ptaki w koronach drzew. – Jeść! Jeść! Daj! Daj! Mama! Mama! Mama! – krzyczały z całych sił, po ptasiemu, pisklęta w gniazdach. – Już lecę! Już lecę! Już lecę! – odpowiadali ptasi rodzice. Zanosili jedzenie do gniazd, karmili pisklęta i odlatywali. – Jeść! Jeść! – znowu zaczynały wołać ciągle głodne ptasie dzieci. A owady? Te też nie były cicho! – Bzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzuuu – zabuczał olbrzymi żuk, przysiadł na pobliskim pniu i natychmiast poleciał dalej. – Bzzzzzu! Grał jak na trąbce! Bzyczały też komary i pszczoły. – Puk! Stuk! Puk! – uderzył w drzewo dzięcioł. – Stuk! Stuk! Stuk! – Cisza! Cisza! – wrzasnęła sójka. – Bądźcie cicho! – Tak! Cisza! Cisza! – zawtórowała jej druga. I tak zaczęły się nawzajem uciszać, że aż uszy od tego bolały.
Nagle delikatnie zaszumiały i zadrżały listki na pobliskich krzewach. – Co to? – spytałem cicho pana leśniczego, bo nagle z oddali zaczął dochodzić do nas jakiś głośny szum. Szum przybliżał się powoli i stawał się coraz głośniejszy i głośniejszy. Aż trochę straszny. – To wiatr śpiewa w koronach drzew – powiedział leśniczy – to podmuch wiatru, popatrzcie w górę. I rzeczywiście, drzewa pochyliły się dostojnie, kiedy wiatr zaszumiał w ich koronach. – Pac! Pac! Pac! – uderzyły o ziemię spadające szyszki. – Czas wracać! – powiedział pan leśniczy. – Ten wiatr pewnie zwiastuje pierwszą letnią burzę. Trzeba zdążyć do autobusu przed deszczem. Kiedy doszliśmy do leśniczówki, na ziemię zaczęły spadać pierwsze duże krople deszczu. Las przycichł, a w oddali usłyszeliśmy pomruk grzmotu! – Wsiadajcie szybko do autobusu – powiedziała pani – nie ma co moknąć. Pomachaliśmy na pożegnanie leśniczemu i ruszyliśmy z powrotem. – I co, dzieci – powiedziała pan i – w lesie jednak dużo można usłyszeć? Podobało się wam? – Bardzo – odpowiedzieliśmy – ale tak trochę ciszej niż zwykle. Wszyscy byliśmy bardzo senni. – A widzi pani – powiedziała pani woźna – mówiłam, że po takiej wycieczce nasze dzieci zasną w powrotnej drodze. Miała rację, prawie wszyscy zasnęliśmy zmęczeni po tej wyprawie. Nawet pomruki burzy nie mogły nas obudzić. Tylko pluszowy lis spoglądał przez okno i marzył, że mieszka w wielkim lesie wraz z innymi prawdziwymi lisami. Gdy szum lasu chcesz usłyszeć i śpiew ptaków z gardeł wielu, trzeba najpierw dbać o ciszę, więc nic nie mów, przyjacielu.

Pytania:
Na jaką wycieczkę wybrały się dzieci?;
Jakie zwierzęta mieszkały w przydomowym szpitaliku?;
Z jakiego powodu tam były?;
Czyje odgłosy można usłyszeć w lesie?;
Jak myślisz, co chcą do siebie powiedzieć zwierzęta?;
Potrafisz je naśladować?;
Co w lesie można usłyszeć oprócz zwierząt?;
Jaki zwierzak towarzyszył Tomkowi?; Możesz o nim opowiedzieć?.

Zachęcam do wysłuchania piosenki: "Śpiewające Brzdące - Trzech muzyków z kontrabasem - Piosenki dla dzieci”.
https://www.youtube.com/watch?v=Hhs1nJDeafU

Proszę o wykonanie ćwiczeń z karty pracy (poniższy link).
https://ksiegarnia-edukacyjna.pl/pol_pl_Nowe-przygody-Olka-i-Ady-Czterolatek-Poziom-A-Karty-pracy-cz-2-17180_4.png

Ewentualne pytania, uwagi lub zdjęcia prac proszę wysyłać na e-maila: [email protected] 
Pozdrawiam, Agata Stankiewicz 😊
Komentarze

Polska

Kochane dzieci
Proszę, abyście wysłuchały wiersza oraz odpowiedziały na pytanie.

Polska
Ryszard Przymus
Polska – to taka kraina,
która się w sercu zaczyna.
Potem jest w myślach blisko,
w pięknej ziemi nad Wisłą.
Jej ścieżkami chodzimy,
budujemy, bronimy.
Polska – Ojczyzna...
Kraina, która się w sercu zaczyna.

Co to znaczy, że jesteśmy Polakami i mówimy po polsku?

Proszę, aby rodzic pokazał dziecku, gdzie na mapie są: morze, góry, rzeka Wisła.
(W linku mapa polski).
https://i.pinimg.com/originals/04/34/fd/0434fd94a9b57261ff1d841202e6a203.jpg

W poniższym linku znajdziecie Państwo filmik edukacyjny, przedstawiający symbole narodowe.
https://www.youtube.com/watch?v=DCwEJ9tHt5c

Proszę, aby dziecko pomalowało farbami flagę, zgodnie z wzorem.
https://i.pinimg.com/originals/98/67/07/9867075ed5fadee499c3fb1f252989ee.png

Proszę, aby z pomocą rodziców, dziecko pokolorowało godło, zgodnie z instrukcją znajdującą się w karcie pracy.
https://i.pinimg.com/originals/0d/c7/6a/0dc76a36fdd6897afcec46002979121f.jpg
 
Zachęcam do wysłuchania piosenki oraz zapoznaniem się ze słowami.
https://www.youtube.com/watch?v=plug6OIrxRM

Jesteśmy Polką i Polakiem
Dziewczynką fajną i chłopakiem
Kochamy Polskę z całych sił
Chcemy byś również kochał ją i ty
I ty

Ciuchcia na dworcu czeka
Dziś wszystkie dzieci pojadą nią by poznać kraj
Ciuchcia pomknie daleko
I przygód wiele na pewno w drodze spotka nas

Jesteśmy Polką i Polakiem
Dziewczynką fajną i chłopakiem
Kochamy Polskę z całych sił
Chcemy byś również kochał ją i ty
I ty

Pierwsze jest Zakopane
Miejsce wspaniała
Gdzie góry i górale są
Kraków to miasto stare
W nim piękny Wawel
Obok Wawelu mieszkał smok

Jesteśmy Polką i Polakiem
Dziewczynką fajną i chłopakiem
Kochamy Polskę z całych sił
Chcemy byś również kochał ją i ty
I ty

Teraz to już Warszawa
To ważna sprawa
Bo tu stolica Polski jest
Wisła, Pałac Kultury, Królewski Zamek
I wiele innych, pięknych miejsc

Jesteśmy Polką i Polakiem
Dziewczynką fajną i chłopakiem
Kochamy Polskę z całych sił
Chcemy byś również kochał ją i ty
I ty

Toruń z daleka pachnie
Bo słodki zapach pierników kusi mocno nas
Podróż skończymy w Gdański
Stąd szarym morzem można wyruszyć dalej w świat

Jesteśmy Polką i Polakiem
Dziewczynką fajną i chłopakiem
Kochamy Polskę z całych sił
Chcemy byś również kochał ją i ty
I ty
/2x

Droga do domu
Zabawa ruchowa z elementem zachowania równowagi. Rodzic kładzie w jednej części salonu
obrazek domu lub domek zbudowany z klocków. Następnie układa z woreczków gimnastycznych
drogę do domu. Zadaniem dziecka jest przejść po woreczkach do domu tak, aby z nich nie spaść.

W poniższym linku znajdziecie Państwo kartę pracy. Proszę, aby dziecko połączyło
takie same figury geometryczne oraz policzyło pary.
https://1.bp.blogspot.com/-OtSDdY1c8W4/WgHKwNmvDCI/AAAAAAAAEOY/oe7KxRHlNOQ8OF6DI2Oq4L3bQY
3bfy6yACLcBGAs/s1600/%25C5%2581%25C4%2585czenie%2Btakich%2Bsamych%2Bkszta%25C5%2582t%25C3%25B3w.jpg


Na koniec proszę aby dziecko (z rodzicami, rodzeństwem) zbudowało swój dom z klocków.
Pozdrawiam 😊 
Komentarze

Kolorowe książeczki
Jaka to bajka?
Rodzic pokazuje obrazek kota w butach. Pyta dziecka: W jakiej bajce występuje ten kot? Następnie czyta dziecku treść bajki oraz rozkłada historyjkę obrazkową, składającą się z czterech elementów. Zadaniem dziecka jest ułożenie historyjki obrazkowej zgodnie z chronologią zdarzeń.
https://assets.puzzlefactory.pl/puzzle/226/705/original.jpg - obrazek kota w butach.
Kot w butach
Bajka o kocie w butach zaczyna się podobnie jak inne bajki. Za górami, za lasami, za rzekami… sam nie wiem za iloma... za siedmioma a może za dziewięcioma… żył pewien młynarz z trzema synami. Młynarz był już stary i przed śmiercią obdzielił synów majątkiem. Najstarszemu dał młyn, średniemu podarował konia i wóz a najmłodszemu… czarnego kota.
Najmłodszy z synów był bardzo niepocieszony takim spadkiem. Najstarszy brat będzie utrzymywał się z młyna, średni będzie mógł zarabiać przewożąc różne towary a on? Z czegóż się utrzyma? Z miauczącego czworonoga?
Okazało się jednak, że kot nie był zwykłym miauczącym czworonogiem. Widząc swego zafrasowanego pana, kocur odezwał się ludzkim głosem:
– Nie martw się panie. Już ja się postaram, żeby nam się w życiu wiodło. Musisz mi tylko sprawić dwie rzeczy na początek. Będę potrzebował dużego worka i butów z cholewami.
Syn młynarza nie zastanawiał się długo nad prośbą kota. Cóż mu pozostało innego? Skoro kocur mówi ludzkim głosem, to może coś wymyśli mądrego. Poszedł młynarczyk do szewca i zamówił elegancką parę butów, takich aby w sam raz pasowały na kocie łapy. Za ostatni grosz zakupił zaś duży worek. Obydwie rzeczy wręczył kotu. Kocur natychmiast założył buty, złapał worek i polecił swemu panu poczekać do jego powrotu a sam udał się do lasu.
Po drodze zwędził z pola główkę dorodnej kapusty i wrzucił do wora. W lesie podkradł się cicho do zajęczej nory, położył worek na ziemi tak, żeby było w nim widać kapustę i cierpliwie czekał. Wkrótce tłusty zając zwabiony zapachem świeżej kapusty wyszedł z nory i wszedł ucztować prosto do worka. Na to tylko czekał kot. Natychmiast pochwycił worek, zawiązał go, zarzucił na plecy i ruszył w drogę do królewskiego pałacu.
W pałacowej bramie zatrzymał go strażnik, zdziwiony niecodziennym gościem.
– Coś ty kocie za jeden?
– Jestem sługą mego pana, wielkiego markiza Karabasza – odparł kot z godnością. – Mój pan
pragnie podarować królowi prezent.
Zdumiony strażnik przepuścił kota nie zadając więcej pytań. Nie spodziewał się przecież, że kot odpowie mu ludzkim głosem! Kot w butach stanął przed królewskim obliczem i wyciągnął z worka tłustego zająca.
– Wasza królewska mość. Mój pan – wielki markiz Karabasz daruje ci tego oto zająca ze swych posiadłości.
Król uśmiechnął się na widok kota w butach i przyjął podarunek. Nigdy nie słyszał o markizie Karabaszu ale pomyślał, że markiz musi być znacznym panem, skoro służyło mu tak przedziwne i w dodatku mówiące zwierzę.
Następnego dnia, kot wsypał do worka trochę ziaren pszenicy i poszedł na pobliskie pola. Położył worek na ziemi, podparł otwór kijem, tak aby ziarno było dobrze widoczne, po czym schował się za miedzą.
Po jakimś czasie na polu zjawiły się dwie dorodne kuropatwy. Zwabione pszenicą weszły do worka. Na to tylko czekał kot. Dał susa zza miedzy, pochwycił worek i związał go sznurkiem.
Zarzucił wór na plecy i czym prędzej udał się do królewskiego pałacu. Strażnik królewski skinął tylko kotu przyjaźnie i wpuścił go do królewskiej komnaty.
Kot w butach pokłonił się nisko przed królewskim obliczem i tak rzecze:
– Wasza wysokość, mój pan – wielki markiz Karabasz daruje ci te oto dwie dorodne kuropatwy ze swych posiadłości.
– Powiedz swemu panu, że chętnie przyjmuję jego dar – odrzekł król. – Przekaż mu także, że wybiorę się dziś ze swą córką obejrzeć jego bogate włości.
Kot jakby tylko czekał na te słowa. Skłonił się nisko, uśmiechnął pod wąsem i czmychnął z pałacu. Przybiegł prosto do młynarczyka.
– O nic nie pytaj panie, tylko biegnij prędko nad rzekę. Rozbierz się i wskakuj do wody. Kiedy ktoś cię zapyta jak się nazywasz mów, że jesteś markizem Karabaszem.
Młynarczyk nie zadawał zbędnych pytań. Pobiegł nad rzekę, zdjął ubrania i wskoczył do wody. Tymczasem kot zabrał z brzegu stare ubrania młynarczyka i ukrył je w krzakach.
Nie upłynęła nawet godzina, kiedy w pobliżu rzeki przejeżdżała kareta z królem i jego córką. Kot wyskoczył z krzaków i zaczął głośno lamentować.
– Nieszczęście! Nieszczęście! Złoczyńcy napadli mego pana Karabasza. Złupili go i zabrali mu ubranie!
Król wyjrzał zaciekawiony z karety. Ujrzał młodzieńca zanurzonego w wodzie i rozpaczającego kota w butach. Natychmiast polecił swoim sługom dać młynarczykowi najlepsze szaty i posadził w karecie obok księżniczki.
Tymczasem kot w butach pomknął przed siebie. Po drodze spotkał kosiarzy którzy na rozległych łąkach kosili trawę.
– Słuchajcie chłopi! Za chwilę będzie przejeżdżał tędy król wraz ze swą świtą. Gdy was zapyta, do kogo należą te pola macie odpowiedzieć, że do markiza Karabasza. To mój pan, który jest potężnym czarnoksiężnikiem. Jeśli nie posłuchacie, to zamieni was w polne myszy. Zapamiętajcie: te pola należą do markiza Karabasza!
Chłopi przerazili się nie na żarty. Skoro na usługach czarnoksiężnika Karabasza był mówiący kot w butach, to na pewno potrafił zamieniać ludzi w myszy. Obiecali więc kotu solennie, że będą mówić tak, jak im przykazał.
Kot w butach pobiegł dalej i po jakimś czasie napotkał żniwiarzy którzy kosili zboże. Sytuacja się powtórzyła. Przestraszeni żniwiarze powtarzali sobie głośno imię markiza Karabasza a kot popędził przed siebie.
Dotarł na koniec do ogromnego zamczyska które zamieszkiwał straszliwy czarnoksiężnik. Krążyły legendy, że potrafił on zamieniać się w różne zwierzęta. Kot wszedł ostrożnie do zamku i wnet stanął oko w oko z czarnoksiężnikiem.
– Kim jesteś, że ośmielasz się bez pozwolenia wchodzić do mego zamku? – zapytał czarnoksiężnik.
– Jestem sługą mego pana, wielkiego markiza Karabasza, który jest wielkim czarownikiem. Mój pan wysłał mnie abym sprawdził czy to prawda, co o tobie mówią – odparł kot w butach.
– A cóż takiego mówią? – zapytał czarnoksiężnik, zbliżając się powoli do kota.
– Mówią, że potrafisz zamieniać się w zwierzęta. Czy to prawda?
– Sam zobacz głupcze! – krzyknął czarnoksiężnik i w jednym momencie zamienił się w ryczącego lwa.
Lew machnął potężnym łapskiem ale kot umknął w ostatniej chwili, skacząc wysoko na powałę a później na wielki żyrandol.
– Rzeczywiście, rzeczywiście – miauknął kot. – Jesteś teraz lwem ale to żadna sztuka. Mój pan markiz Karabasz też umie zamienić się w lwa i w inne zwierzęta także. Nigdy jednak nie udało mu się zamienić w mysz. Ciekawy jest bardzo czy ty to potrafisz. Jeśli tego dokonasz, to okażesz się większym czarnoksiężnikiem od niego.
– Ha ha ha – zaśmiał się czarnoksiężnik lew. – Nie potrafi zamienić się w mysz! Ha ha ha! Dla mnie to nic trudnego!
I po chwili zamiast ryczącego lwa, na podłodze pojawiła się mała, popiskująca mysz. Gdy to się stało, kot natychmiast zeskoczył na ziemię, przykrył mysz pazurami i połknął w całości. Tak się skończyło życie okrutnego czarnoksiężnika.
Kot w butach natychmiast wezwał zamkową służbę i rozkazał szykować wielką ucztę na cześć nowego pana tego zamku – Karabasza oraz króla i księżniczki.
Tymczasem królewska karoca przejeżdżała obok łąk na których kosiarze kosili trawę. Król wychylił się z karocy i pyta:
– Ej, wieśniacy, czyje to łąki kosicie?
– To łąki wielmożnego markiza Karabasza miłościwy panie – odparli chłopi kłaniając się do samej ziemi.
– Piękne masz łąki markizie Karabaszu – zwrócił się król do zdumionego młynarczyka, który nie wiedział za bardzo, co się wokół niego dzieje.
Młodzieniec spoglądał na króla, częściej patrzył jednak na piękną królewską córkę, siedzącą obok niego. Ona także rzucała mu ukradkowe spojrzenia, bowiem młynarczyk w pięknych królewskich szatach wyglądał jak prawdziwy markiz. Gdy karoca przejeżdżała obok łanów dorodnej pszenicy, którą kosili żniwiarze, król znów wychylił się z karocy i zapytał:
– Ej, wieśniacy, czyje to zboże zbieracie?
– To łany wielkiego markiza Karabasza wasza królewska mość – odpowiedzieli chórem chłopi kłaniając się królowi do samej ziemi.
– Wspaniałe masz pola markizie Karabaszu – rzekł król do biednego młynarczyka a ten tylko przełknął ślinę, nie wiedząc zupełnie co odpowiedzieć.
W końcu dotarli do wielkiego zamku, który jeszcze niedawno należał do złego czarnoksiężnika. W bramie zamkowej przywitał ich już kot w butach.
– Witaj królu we włościach szlachetnego markiza Karabasza, witaj piękna księżniczko!
Na koniec zaś zwrócił się do młynarczyka.
– Witaj mój panie, wielki markizie Karabaszu – mrugnął doń okiem, a młynarczyk omal nie przewrócił się o pożyczony królewski płaszcz, nie był bowiem przyzwyczajony do chodzenia w tak wspaniałych ubraniach.
– Pan Karabasz zaprasza wasze dostojności na ucztę – zatupał kot zawadiacko swoimi butami i poprowadził wszystkich do wielkiej sali, gdzie jeszcze przed chwilą ryczał groźny lew a teraz stały bogato zastawione stoły i służba w pogotowiu.
Kiedy król na własne oczy zobaczył zamek, służbę i inne majątki, pomyślał, że markiz Karabasz godzien jest poślubić jego córkę. A ponieważ młodzi zakochali się w sobie, nie było ku temu żadnych przeszkód. Wkrótce też wyprawiono wielkie królewskie wesele.
Wieść niesie, że młynarczyk i królewna wiedli długie i szczęśliwe życie, a przy nich kot w butach.
Historyjka obrazkowa.
Czy kot chodzi w butach?
Rodzic rozkłada na dywanie ilustracje kotów (albo pokazuje ilustracje na komputerze) oraz obrazek kota w butach. Rodzic pyta dziecka: Czy koty chodzą w butach?
Zadaniem dziecka jest swobodna wypowiedź na podstawie ilustracji kotów. Celem zabawy jest odróżnienie świata bajkowego od rzeczywistości.

Proszę, aby dziecko uporządkowało koty od najmniejszego do największego oraz aby wskazało, który kot jest najmniejszy, a który największy.
Proszę, aby dziecko samodzielnie pokolorowało kota.
Komentarze

Jak powstaje papier

 
Bardzo proszę o swobodną rozmowę z dzieckiem o tym, co daje Nam las na podstawie wysłuchanej piosenki.
 Historyjka obrazkowa.
Rodzic pokazuje dziecku ilustracje przedstawiające etapy powstawania papieru, dziecko próbuje opowiadać, co widzi na obrazkach. Następnie proszę razem z dzieckiem ułożyć w odpowiedniej kolejności historyjkę obrazkową.
1. Drwale ścinają drzewa w lesie.
2. Pnie drzew przewożone są do tartaków, gdzie zostają pocięte na deski.
3. Deski przewożone są do fabryki papieru, tam szatkuje się je na drobne kawałki, na wióry.
4. W kotłach wióry są gotowane i mieszane, powstaje z nich papka, którą na olbrzymich sitkach odsącza się z wody.
Jak powstaje papier ekologiczny? - eksperyment
Do wykonania eksperymentu należy przygotować różnego rodzaju papier: gazety, kartki, bibułę itp. Zadaniem dziecka jest porwanie papieru na drobne kawałki oraz włożenie ich do wiaderka. Natomiast Rodzic zalewa je wodą i chwilkę czeka aż rozmiękną. Namoczony papier należy rozdrobnić mikserem do osiągnięcia gęstej papki. Papkę wylać na sito tak, aby siatka została równomiernie pokryta cienką warstwą, następnie przycisnąć papkę kawałkiem tektury i odwrócić delikatnie naciskając gąbką powierzchnie siatki, przenosząc włókna papieru na tekturę. Papierową masę należy przykryć drugim kawałkiem tektury i z pomocą wyłka wycisnąć z niej wodę. Tak powstały papier należy pozostawić do wyschnięcia na rozłożonych kawałkach gazety.

Luneta
Do wykonania pracy posłuży rolka po papierze toaletowym oraz kolorowy papier i różnego rodzaju kształty do ozdabiania. Zadaniem dziecka jest ozdabianie rolki w dowolny sposób. Lunetę możną wykorzystać do zaproponowanej przez siebie zabawy.


Pozdrawiam, Agata Stankiewicz 😊
Komentarze

Moje kziążki


Kochane dzieci
Wysłuchajcie uważnie wiersza i spróbujcie odpowiedzieć na poniższe pytania.
Moje książki
Iwona Salach

Moje książki kolorowe
stoją równo na półeczce.
Myję ręce i oglądam
kartkę po karteczce.
Czasem książki czyta mama,
bo ja nie potrafię sama.
Z książek wiele się dowiecie
o szerokim pięknym świecie.
O roślinkach, o zwierzętach,
o dalekich krajach też.
Wszystko w książce jest zamknięte,
a więc ją do ręki bierz.

Pytania:Co trzeba najpierw zrobić, zanim weźmiemy do ręki książkę?
Dlaczego dobrze jest mieć książeczki w domu i czytać je codziennie?

Proszę przygotować 5 książeczek dla dzieci (różnej wielkości). Zadaniem dziecka jest ułożenie książek od największej do najmniejszej.

Kochane dzieci, spróbujcie samodzielnie wykonać ćwiczenie z poniższej karty pracy.

Minka wesoła - minka smutna
Dziecko otrzymuje dwie buźki: smutną i wesołą (można skorzystać ze strony internetowej lub narysować i wyciąć). 
https://tworczysmyk.pl/img/products/39/4/6_max.jpg
Rodzic czyta tekst, a zadaniem dziecka jest wskazanie odpowiedniej minki:
Macocha zabroniła Kopciuszkowi pójść na bal.
Kopciuszek, dzięki dobrej Wróżce znalazł się na balu u królewicza.
Siostry wyśmiewały się z Kopciuszka, że chodzi w podartej sukience.
Macocha kazała Kopciuszkowi wybierać groch z popiołu.
Dobra Wróżka wyczarowała dla Kopciuszka piękny strój.
Królewicz poślubił Kopciuszka i żyli długo i szczęśliwie.

Bardzo proszę o przeczytanie dziecku ulubionej książeczki oraz o rozmowę na podstawie tekstu i lustracji. 
Na zakończenie zachęcam do wysłuchania oraz zapoznania się z tekstem piosenki o czytaniu książek.
https://www.youtube.com/watch?v=1g8LubYjMsA
O czytaniu książek1. Książki to nasi najlepsi przyjaciele,
nie zdradzą, nie wyśmieją, a nauczą wiele.
Książki to przygody, podróże i obrazy,
ten, kto czyta książki, ten żyje dwa razy.

Ref. Posłuchaj koleżanko, kolego posłuchaj.
Czytanie jest dla głowy, jak deser dla brzucha/ x2

2. Świat się niezwykły przed Tobą otwiera,
spisany, schowany w magicznych literach.
Książki potrafią rozśmieszyć i wzruszyć,
gdy dom jest bez książek to człowiek jest bez duszy.

Ref. Posłuchaj koleżanko, kolego posłuchaj.
Czytanie jest dla głowy, jak deser dla brzucha/ x2

Pozdrawiam, Agata Stankiewicz 😊
Komentarze

Kochane dzieci

Mam nadzieję, że jesteście zdrowi i wspaniale spędzacie czas w domu a zarazem tęsknicie za przedszkolem oraz swoimi Paniami i Siostrami😊 Mam również nadzieję, że umieszczone na stronie naszego przedszkola https://www.dom-swietego-jozefa.pl/Wydarzenia/ ćwiczenia, gry i zabawy edukacyjne sprawiają Wam wiele radości oraz przyczyniają się do ciągłego rozwoju.
Zachęcam do wysyłania zdjęć swoich prac oraz dzielenia się swoimi sukcesami a także odczuciami dotyczącymi spędzania czasu wolnego w domu na naszego e-maila [email protected]

Pozdrawiam Was serdecznie drogie dzieci oraz Waszych rodziców życząc dużo zdrowia 😊

„Mam taki kolor”
Proszę przygotować 4 zabawki w kolorach: żółty, zielony, czerwony i niebieski.
Rodzić podnosi jedną zabawkę do góry – zadaniem dziecka jest nazwanie koloru oraz znalezienie go w swoim ubraniu.

„Kropelka wody na wycieczce” – układanie i opowiadanie historyjki obrazkowej.
Rodzic pokazuje kontur kropli wody (można narysować na kartce lub skorzystać z linku https://img.pngio.com/liquid-icon-298734-free-icons-library-liquid-icon-png-626_626.jpg) układa napis woda  i odczytuje go. Razem z dzieckiem dzieli wyraz na sylaby. Następnie układa przed dzieckiem trzy obrazki i opowiada historię kropelki wody:

1. Kropelka wody wybrała się na wycieczkę nad rzekę. W rzece widać pływające ryby, dookoła trawę, świeci słońce.
https://cloud2g.edupage.org/cloud?z%3AYwPY4hi1dBZ7%2BJIgJoecd3DP9676XzewBVZH%2FqWoOfIpOS08tr%2FiNmWEcscm4TD9
Rodzic pod obrazkiem kładzie kontur wesołej kropelki wody (można narysować lub skorzystać z linku
https://images.dlaprzedszkoli.eu/przedszkole151/depositphotos10595693-stock-illustration-water-drop.jpg

2. Nad rzekę przyszły dzieci. Są na wycieczce. Rozrzuciły papierki po cukierkach, kartoniki i butelki po sokach wrzuciły do wody.
https://img.redro.pl/obrazy/dzieci-bajki-stal-sie-mokry-chmura-zabawki-rzeka-polana-kwiaty-ptaki-motyle-400-36786039.jpg

3. Nad rzeką nie ma dzieci. Poszły do domu. Zostawiły papierki na trawie, kartoniki i butelki w rzece.
https://cloud6g.edupage.org/cloud?z%3ALnklCPeJIoLxYwvu4%2FyzfceqtrsTMAAZlKdE97%2FDemYgLVGD23csh2ERHn1%2Bn8wT

Rodzic pod obrazkiem kładzie kontur smutnej kropelki wody (można narysować lub skorzystać z linku https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn%3AANd9GcSpY5wVpJqlLh-Am3bI-ilAE8ez13hugaHG1Gxih_ybABx2AqZA&usqp=CAU
Na podstawie opowiadania oraz obrazków, proszę aby dziecko spróbowało samodzielnie odpowiedzieć na pytanie:
Co się wydarzyło, gdy kropelka wody poszła na wycieczkę nad rzekę?
W jaki sposób możemy dbać o porządek nad rzeką?
Zachęcam do obejrzenia bajki edukacyjnej, w której kropelka wybrała się na wycieczkę nad rzekę.
https://www.youtube.com/watch?v=XwPK0mCWq2Y

„Czysta i brudna woda” 
Rodzic stawia na stole przezroczysty pojemnik z czystą wodą. Rozmawia z dzieckiem na temat koloru wody i jej „czystości”. Dziecko wlewa do wody substancje (płyn do mycia naczyń oraz niebieską farbę). Dziecko obserwuje, co dzieje się pod wpływem substancji i stara się wyciągnąć wnioski (woda zmieniła barwę – jest brudna). Następnie Rodzic wkłada do tego pojemnika z brudną wodą warzywo/roślinę.

Dziecko obserwuje, co się stanie z rośliną pod wpływem działania substancji, które wlało do wody. Podsumowanie eksperymentu. Rodzic prowadzi rozmowę z dzieckiem na temat tego, co się stanie, gdy rośliny napiją się brudnej wody w rzece. Nawet bardzo mała ilość, wylanych substancji i wyrzuconych śmieci sprawia, że cała woda jest zanieczyszczona.

Kochane dzieci, proszę abyście narysowały chmurkę oraz kropelki deszczu według wzoru.https://lh3.googleusercontent.com/proxy/1wczL5u-Ibrh2As-4bO8PdqZK-jvfbpT-lI0oV9SXGYWVXFtMqv06DB9lzgUbmdRXK0uNGHaJBcPQ4ebkaoQLBWqZm1lLrjQDnqXylXT9jCyKIqvlAN2HISBAKrnihK3RCV2d39Xd5tLU8zB-ztjvXtHlU3YXE7XwVt4Toan_lhYZySV-lT3civ9iNl8ZFGYDI3YISN3cdlA2rgOxzK56MyQUAzs-O5PxBROIjLSZA

Proszę wykleić niebieską plasteliną naszą dzielną kropelkę wody.https://lh3.googleusercontent.com/proxy/YulNbjiT1I48USgvXsHqdmpLoKRrzqVd6BS0utT_zqlTrVPUeoQOYxHeNflPhXwYceUBXVfkbJZDhj8gLRqU-uicOQVEF9xxgi4HtHPHGuOpXvWrKSkk_w
Pozdrawiam, Agata Stankiewicz 😊
Komentarze